sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział I - Radość radością, ale dziś, to ja mam SZCZĘŚCIE!

Alice

No i co? Jadę z tą moją wariatką na koncert One Direction. Nie wierzę w to. Może nie jest to spełnienie moich marzeń ale całkiem ich lubię. Aww, przynajmniej dupeczky z nich niezłe. No nic, trzeba się pakować, swoją drogą, W CO JA SIĘ UBIORĘ? Hmm, na koncert chyba w top i szorty, albo może w sukienkę...
Na rozmyślaniach minął mi cały wieczór, nawet nie zwróciłam uwagi kiedy zasnęłam. Rano obudziłam się niewyspana i jak zwykle rozczochrana. Przeciągnęłam się ziewając i usiadłam w mojej białej puchowej pościeli, spędzając z łóżka mojego doga. Z początku, kiedy go dostałam, chciałam nazwać go Happy, ale stwierdziłam że Friend będzie lepiej do niego pasować. Znowu ziewnęłam i spojrzałam na promyki słońca, wpadające do pokoju przez szpary w roletach. Uwielbiałam takie letnie poranki. Sprawiały że mój pokoik, urządzony w stylu vintage sprawiał wrażenie bajkowej sypialni księżniczki a nie klitki w akademiku.

Odrzuciłam kołdrę i wyskoczyłam na dywan. Po krótkiej gimnastyce przebrałam się w koszulę i szorty, a na szyi powiesiłam wisiorek od Jenny- Łapacza Snów.


 Rozpuściłam włosy i je rozczesałam, aż moje rude pasma gładko opadały na ramiona. Dzisiaj nie chciałam ich prostować, więc po spryskaniu ich odżywką wykonałam lekki makijaż (mascara, puder, pomadka) i wybiegłam razem z Friendem z pokoju. Pies, radośnie poszczekując, pobiegł wzdłuż korytarza i wpadł do pokoju Dani, ale jej już tam nie było. Jak zwykle zostawiła pokój w nieskazitelnym porządku, nie to co ja c: Po wyjściu z jej lokum zbiegłam po schodach i skierowałam się do kuchni. Z nad kuchenki unosił się znajomy, słodki zapach- to Chad gotował gorącą czekoladę. Pocałowałam go w policzek na powitanie, ale zanim zdążyłam powiedzieć coś więcej niż "hej", do kuchni weszła Danielle, niosąc torebkę ze świeżymi bułeczkami i rogalikami.

-Cześć kochanie!- rzuciłam się na nią i ją ucałowałam.
-Hej wariatko! Siema, Chad, wiecie, że jutro mamy samolot? Rany banany, pojutrze koncert! djxjekzkakzkjxsj!- rozświergotała się Dan.
- I to ona jest wariatką? - spytał retorycznie Chaddy, rozlewając kakao do trzech kubków.
-Oj, Dan, kocham cię, będzie zajebiście!- powiedziałam z radością.
- Wiem! Pomyśl tylko: tłumy fanek, perfekcyjna muzyka...
- I świetni faceci, mrrrraawr! - wpadłam jej w słowo.
- I to jacy! A potem M&G.....Specjalnie będziemy ostatnie, może znajdą dla nas więcej czasu.- uśmiechnęła się do mnie Danielle i we trójkę dokończyliśmy śniadanie.
Zaraz po posiłku pobiegłam do miasta, spotkać się z Chase'm. Spędziliśmy miło czas na spacerze, potem ruszyliśmy na lody do parku.
-Mmm, Chase?- powiedziałam liżąc powoli moją czekoladową porcję.
- Tak, Lice?-odpowiedział, patrząc z uśmiechem na mnie.
-Wiesz, ja jutro wyjeżdżam....- zaczęłam niepewnie, nie wiedząc jak to powiedzieć.
-Hej, znowu się upaprałaś, ty mały flejtuchu- przerwał mi w pół zdania, wyraźnie się ze mnie nabijając.
-Gdzie?- zapomniałam co chciałam powiedzieć.
- O tu. Pocałował mnie w policzek, a potem przejechał językiem blisko moich ust,.zlizując czekoladę.
- Już jest okay?
- Mm, nie. Jeszcze tutaj.- spojrzał mi w oczy i nachylił się. Objął mnie w pasie, a następnie złożył na moich ustach absolutnie nieśpieszny, cudowny, długi pocałunek. Oderwał się ode mnie w końcu i powiedział
- Teraz jest idealnie.

Całe popołudnie minęło nam na pakowaniu walizek, żegnaniu się z przyjaciółmi i snuciu domysłów odnośnie koncertu. Zasypiałam tym razem z twarzą Chase'a przed oczami.

Następnego ranka po uściskaniu Jenny i Bena, pobiegłam do niego.
-Chase, wiem, że będziesz.na mnie wściekły, ale trudno. Klamka zapadła. Wylatuję jutro na resztę wakacji i prawdopodobnie już się nie zobaczymy. Przepraszam. Chciałam ci tylko powiedzieć, że byłeś moją cudowną summer love.- wydusiłam z siebie jak tylko go zobaczyłam. Chase stał jak skamieniały. Potem spojrzał na mnie smutno.
- Wiedziałem. To się zawsze tak kończy. Szkoda tylko, że tak szybko.- odparł.
- Ja będę pisać i dzwo...- zaczęłam ze łzami w oczach.
-Nie mów, że napiszesz, nie obiecuj, że zadzwonisz. Tylko zapamiętaj mnie i to lato. Proszę.- odpowiedział powoli. Przytuliłam go mocno i ucałowałam w policzek.
- Nigdy, przenigdy nie zapomnę tego lata. Obiecuję.
I tutaj powiedziałam najczystszą prawdę w całym moim życiu.
Chase mocno mnie przytulił i pocałował w czoło. - Powodzenia, kitty!- zawołał za mną, kiedy biegłam spowrotem do domu.
Wbiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Tak cholernie żal mi było tego stanu z Chase'm. Tych chwil z nim. Ale po pierwsze robiłam to dla przyjaciółki, a ostatecznie i tak musiałabym się z nim rozstać. Kiedy w końcu się pozbierałam, nadszedł czas, żeby wyjeżdżać.Zbiegłam na dół, o mało co nie przewracając się na schodach przez moje ciężkie torby. Chad pomógł mi zanieść bagaże do samochodu, w którym już czekała Danielle.
-Ruszamy na podbój świata! Uwolnij smoka, mały!- zwróciła się do siedzącego za kółkiem Chada.
- Uwolnij smoka!
- Errm, Dan, uspokój się!  To tylko super koncert, nie premiera naszego filmu, czy coś.- Chaddy próbował sprowadzić ją na ziemię.
- E tam. To boskie, cudowne! Przeboskie! Przenajleosze!- uniosła się Dan, krztusząc się ciastkiem.
- Och, okay, to będzie najlepszy dzień naszego życia! Zadowolona?- spytałam z uśmiechem.
- No, powiedzmy, że ujdzie.- Dan łaskawie się uspokoiła.
Reszta podróży szczęśliwie była spokojna.
Dojechaliśmy na lotnisko i wsiedliśmy do samolotu. Kilka godzin lotu upłynęło jak mgnienie oka, i już byliśmy w Londynie. Zameldowaliśmy się w hotelu, a potem stwierdziliśmy że czas pozwiedzać.

***
Za każdym razem gdy pojawiają się trzy gwiazdki, pojawia się narracja trzecioosobowa.
***
Zayn Malik siedział w swoim pokoju i nudził się potwornie. Po kilku nieudanych próbach znalezienia W końcu postanowił wejść na Twittera i zobaczyć co tam piszą fanki. Przejrzał kilka tweetów i sprawdził parę profili, aż natknął się na notkę tej treści:
/Hey guys, we r going for #1D concert! it'll be gr8 fun. @NiallOficiall @zaynmalik @Real_Liam_Payne @Louis_Tomlinson keep calm & wait for mee xoxox/
Zaśmiał się pod nosem i kliknął w zdjęcie długowłosej dziewczyny o imieniu FaithFully, autorki tweeta. Załadował zdjęcie profilowe. "Woow, jest śliczna."- pomyślał. Przejrzał szybko resztę zdjęć i utwierdził się w przekonaniu, że dziewczyna naprawdę tak wygląda. Noo, takie fanki wynagradzają wszelkie trudy życia artysty. Kliknął follow i uśmiechnął się do ekranu. Pomyślał że chyba zrobi wszystko żeby ta dziewczyna weszła na scenę. Musi poznać tą hottie! Chwilę jeszcze zabawiał się w klikanie i follow'owanie dziewczyn, a potem ruszył do kuchni przyrządzić sobie obiad. Szybko przejrzał kuchenne szafki i wystawił na blat potrzebne składniki, aby zrobić rollie, jak je nazywał. Posiekał pieczarki, cebulę, marchewkę, cukinię i paprykę, wyjął z lodówki chińskie grzyby i wodorosty, otworzył puszkę z kukurydzą i pokroił ogórka. Następnie przygotował ciasto francuskie i ugotował ryż do sushi. Pieczarki z cebulką poddusił, a cukinię z papryką, grzybami fungshi, gotowaną marchewką i fasolką szparagową krótko usmażył. W ceramicznej misce pomieszał ryż z warzywami i grzybkami, dodając sporo przypraw, chilli i sos sojowy. Po porcjował go i uformował w walce, cały się przy tym brudząc. Następnie owinął je sałatą i wodorostami i ułożył w paskach ciasta francuskiego. Zapełnił blaszkę rollies i wsadził je do piekarnika, czując łakome spojrzenia za plecami.


Louis

Do kuchni zwabiły mnie odgłosy krzątającego się Zayna oraz zapachy potraw i jak zwykle postanowiłem na nim pożerować, a co. W korytarzyku od kuchni zderzyłem się z Niallem i Liamem.
-Heeej, byłem tu pierwszy! Najwięcej dla mnie!- zawołał Niall.
- Niaaaall, żarłoku, wtłoczyłeś w siebie dzisiaj już dwa burgery i trzy porcje frytek! -oburzył się Liam.
- Nie mówiąc o czterech tostach i dwóch jajkach sadzonych i owsiance na śniadanie.- wtrąciłem się ksztusząc się ze śmiechu.
Niall zrobił minę obrażonego niewiniątka,
-Muszę najwięcej jeść, bo najwięcej myślę!- powiedział naburmuszonym głosem i przodem ruszył do kuchni. Pospieszyliśmy za nim, bo naprawdę nie chcieliśmy głodować.
Chwilę staliśmy w drzwiach do kuchni, napawając się aromatami wschodnich przypraw i smakowitego dania. Zayn, czując nasze palące spojrzenia na karku, odwrócił się i zobaczył nasze wielkie oczy i iście "sępiaste" spojrzenia.
- A niech was cholera, jak zwykle to samo!- powiedział z uśmiechem - Jak nie ma Harry'ego to ja muszę wam pichcić, sami się nauczcie.
Lenie- i opadł na kuchenne krzesło.
- Oj, Zaaaynie, kochanie ty naaasze, przecież ty się dla nas spalasz! Skaaarbie, zrobimy wszystko dla ciebie! - zawołałem z patosem i rzuciłem się na kolanach do jego stóp i zacząłem bić komiczne pokłony. Niall zaczął się pokładać ze śmiechu, Liam parsknął szatańskim chichotem i zaczął mnie odciągać od Zayna, próbującego bezskutecznie utrzymać powagę. Po chwili szamotania całą czwórką leżeliśmy na kuchennej podłodze uwalani w resztce mąki i jajek.
***
Harry w tym czasie siedział w pokoju i przygotowywał się psychicznie do koncertu. Miał fatalny humor, więc musiał poprawić sobie nastrój. Zalogował się na Twittera. Po chwili zobaczył  zabawny trend - #EnjoyOneDirectionDirtyInKitchen. Kliknął w niego i zobaczył tweeta opublikowanego przez nick @uniqueredhead z obrazkiem, zaczął się śmiać i przez przypadek kliknął w zdjęcie dziewczyny, autorki obrazka. Okazała się bardzo interesująca i urocza. "Czarująca" - określił ją w myśli. Prawie bezwiednie kliknął follow, a potem, w o wiele lepszym nastroju, wyłączył laptopa i zbiegł z hukiem po schodach, poślizgnął się na ostatnim stopniu i potoczył po podłodze niczym zgniła marchewka. Podciął Louisa wybiegającego z.kuchni w durszlaku na głowie i chochlą w ręku i oboje wpadli na Liama z Niallem na barana. Gdy leżeli tak na podłodze zanosząc się od szczerego śmiechu i krztusząc mąką, rzucił się na nich Zayn i leżąc na nich, cyknął im zabawną fotkę.
- Hahahah, chłopaki, kocham was!- krzyknął Harry.
- U nas to już nie jest zwykła radość, my po prostu mamy szczęście! - podsumował Liam i przytulił całą czwórkę tych wariatów.
No cóż, dzień przed koncertem zapowiadał się boski, a koncert jeszcze lepszy.

***
Alice siedziała na blacie w kuchni przygotowując się do koncertu. Malowała sobie właśnie paznokcie na kolor soczystego różu, kiedy do pomieszczenia wleciała Dan, cała w skowronkach.
-Aghghfjjdkdksxksj! FOLLOWUJĄ MNIE! AHAHAAHAHCNEKXWLXOAOXKEICNFNDIEKXKKDIEXKAK, ONI MNIE FOLLOWUJĄ!- zaczęła skakać i turlać się po podłodze.
-Zaraz, chwila. Kto cię...
-ONE DIRECTION!!! ZNACZY ZAYN I HARRY!!!! AAHSNXJWKZKAZJWJXJ
Zatrzęsła szafką, na której siedziała jej przyjaciółka i strąciła na siebie zmywacz do paznokci i klej do ćwieczków, którymi Fally postanowiła przyozdobić swoje pazurki.

(takie różowe ozdobione jak te czarne)

 Zmywacz, w zakręconej butelce tylko wbił jej się w czoło, ale klej prawie w całości rozlał się na jej koszulce. -Hahaha, ciooota!- rudowłosa zaczęła się śmiać - Jaki cweel! - Dani wiła się po podłodze, w końcu udało jej się wstać. -Ty...mendo....ruska...-dyszała jej w kark, goniąc ją po całym hotelowym pokoju i rzucając w nią skarpetkami i pałeczkami do ryżu, słowem wszystkim co miała pod ręką. W tej chwili wrócił Chad z torbami zakupów. Alice, nie wyhamowując  wpadła mu w ramiona, a Dan wbiegła na nią, przyklejając się koszulką, a rękami umazanymi w kleju, złapała Chada za sweter. Chad szarpnął się i przydzwonił głową w drzwi, pociągając dziewczyny na podłogę. W tej chwili koleś z obsługi wszedł do ich pokoju. -Jezu, najmocniej państwa przepraszam  nie chciałem przeszkadzać w takiej chwili, proszę zamykać drzwi na kluczyk kiedy państwo się tego...yyy....do widzenia!- wykrztusił z siebie wycofując się tyłem. Cała trójka wybuchła niekontrolowanym śmiechem i zaczęła się od siebie odlepiać. Potem dziewczyny wytrząsnęły z włosów zrolowane skarpety i wszyscy razem zabrali się do robienia kolacji. Po zjedzeniu kanapek i kilku egzotycznych szaszłyków, kolejno poszli się myć, a potem spać.
Danielle z przejęcia nie mogła usnąć. Miała być w pierwszym rzędzie na koncercie a potem spotkać One Direction! A dodatkowo dzisiaj sfollow'owali ją Zayn i Harry! Na pędzące banany! Spełnienie marzeń!
Rano obudziła się podekscytowana, wyskoczyła z łóżka i szybko weszła na twittera "hello, todays beautiful daay #mtvhottest One Direction"-tweetnęła i pobiegła do kuchni, już w progu wyczuwając zapach pysznych placuszków Alice.
- Dan! Jak ty mogłaś tak długo spać?! Dzisiaj koncert! Ja nie spałam całą noc!- zawołała żartobliwie oburzona Fally. Danielle spojrzała na nią spod oka. - Ktoś tu się zajaaaaarał One Directiooon! - wykrzyknęła i uniosła przyjaciółkę w ramionach i zakręciła nią dookoła a potem pocałowała prosto w usta. W tej chwili do kuchni wszedł zaspany Chad. Przetarł oczy i jęknął. -Ile spałem, że zdążono zalegalizować związki lesbijskie?


***
Cały ranek wygłupiali się w hotelu, strasząc gości i udając obsługę, a popołudniu Alice wybrała się z Dani na zakupy, aby zdobyć odpowiedni out-fit na koncert. Po kilkunastu sklepach, kilku godzinach i kilkudziesięciu przymierzonych przez każdą ciuchów, wybrały stroje idealne. Danielle wybrała szorty z jeansu, seksowną koszulkę i białe platformy.






Alice natomiast zdecydowała się na krótką, pudrową sukienkę z falbankami, do tego dobrała pasek i czerwone trampki.



Co prawda Danielle kręciła nosem nad wyborem butów, a nawet nazwała ją słabą parodią elegancji, ale Falls się uparła. Wystrojone, po wizycie u fryzjera i kosmetyczki ruszyły do wyjścia z centrum handlowego, kiedy Alice przypomniała sobie o perfumach. Wbiegły do perfumerii i rozdzieliły się; błądząc po sklepie.
Alice
Właśnie wypróbowałam zmysłowy zapach z piżmem i wanilią, kiedy wpadł na mnie wysoki chłopak w okularach przeciwsłonecznych, z ciemnymi, brązowymi lokami.
- Ups, sorry. Zagapiłem się.- powiedział z uśmiechem. Pociągnął nosem.- Woow, fajnie pachniesz, ale to będzie lepiej do ciebie pasować- ściągnął z półki cytrusowy zapach, o słodkim, kwiatowym zabarwieniu z nutą wanilii. Prysnął na mnie parę razy, powąchał, jeszcze raz się uśmiechnął i podał mi zapakowany flakonik. -Wow, dzięki. Ale nie mam przy sobie tyle kasy.- wydukałam zszokowana i uśmiechnęłam się. Chłopak był naprawdę sympatyczny - Jakoś sobie z tym poradzimy- spojrzał na mnie i podał mi banknot -Nie żartuj sobie - powiedziałam zniecierpliwiona -Oddasz mi jakoś, nie ma obawy, znajdę cię - kiedy się uśmiechał w jego twarzy widoczne były małe dołeczki. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem i wdzięcznością, a potem uściskałam i pocałowałam w policzek. - Dzięki, oh wow - chłopak oddalił się, a ja  podeszłam do kasy. Po wyjściu ze sklepu stwierdziłam że jestem głodna, więc zamiast czekać na Dan przed sklepem, ruszyłam po mrożony jogurt z owocami i dietetyczną latte. Całe życie się odchudzałam i nienawidziłam swojej wagi i wyglądu. Cóż, nie każdy jest idealny.
Po piętnastu minutach dołączyła do mnie Dan i razem wyszłyśmy z galerii. Pod wyjściem czekał już Chad z samochodem z pożyczonym od wujka. Wokół niego zebrała się już grupka dziewczyn, które bezczelnie podrywał i przytulał. Pomachałyśmy do niego i kiedy do nas podszedł przywitałyśmy go buziakiem.w policzek. Pochwalił nasze stroje i perfumy, a my zaaprobowałyśmy jego granatowe spodnie, wąskie, ale z niskim krokiem, pastelową, bardzo jasną czerwoną koszulę i białe reeboki. Wsiedliśmy do żółtej corvetty i pojechaliśmy na koncert. Niestety, jak to bywa w Londynie, zaczął padać deszcz. Na ulicy utworzyły się błotniste kałuże. Na ostrym zakręcie, Chad wjechał w jedną z nich, nie wyhamował i wtoczył się na błotniste pobocze. Totalnie się zabuksował, więc wysiedliśmy z samochodu i nie zważając na ubrudzone błotem ciuchy, wypchnęliśmy auto na drogę. Chad znowu ruszył, ale nasze ubrania wyglądały katastrofalnie. Powinniśmy wrócić do hotelu i szybko się przebrać, ale Chaddy stwierdził że wtedy na pewno nie damy rady dojechać na koncert na czas. To była jakaś masakra. Nagle dan przypomniała sobie a szortach, które zostawiła a bagażniku. 
 Szybko przebrałam się w parę różowych z ćwiekami.
 A Dan wzięła postrzępione i farbowane w różne kolory.

Przed wejściem na halę koncertową minęliśmy niewielki sklepik z własnoręcznie robiona odzieżą. Wbiegliśmy do środka i razem z Danielle kupiłyśmy cudowne, słodkie koszulki. Ja ubrałam tą z napisem "She's my Harry", a ona z " She's my Louis".

Prędko wbiegliśmy do hali i weszliśmy do pierwszego rzędu i podekscytowani, w sumie bardziej ja i Danielle niż Chad, czekaliśmy na początek.
**** One Direction
Stali za kulisami i trzymali się za ręce. - Dacie radę chłopcy, powodzenia!- Paul wyściskał każdego z nich po kolei.
- Będzie super kochani! - krzyknął Liam i w otoczeniu setek reflektorów, dymu, pierwszych nut swojej piosenki i krzyku tysięcy fanek wyszli na scenę.


xxxx hay, i proszę oto jest pierwszy rozdział moich wytworów zwyrodniałej wyobraźni! Proszę o komentowanie <3
Fally ;3

czwartek, 8 sierpnia 2013

Bohaterowie :3

Nasi piękni, śliczni i oczywiście IDEALNI.....


 Danielle <3 (Dan, Dani, Elle)
 Słodka, śliczna 16 latka. Kocha lato, sorbety, swoją najlepszą przyjaciółkę  niezdrowe żarcie, i chłopców z One Direction. Ma łagodny charakter, ale niełatwo ją zranić. Nie jest bardzo odważna, lecz trudno ją zaliczyć do nieśmiałych  Jest pełna życia, radości, pochodzi z cudownej rodziny, ma starszego brata, Jessa.

Alice ;3 (Fally, Falls)

15 latka, inteligentna,utalentowana. Uwielbia ciężką muzykę (rock, punk, metal, thrash), jednak lubi czasem posłuchać popu. Kocha czekoladę i kawę w Starbucksie, wypady z przyjaciółkami  rockowe ciuchy, ćwieki, glany i wielkie, dzikie domówki. Ma opinię szalonej i przebojowej  Niewiele wiadomo o jej stanie rodzinnym, nie opowiada dużo o sobie, skrywa wiele tajemnic. Ma silny charakter i czarującą osobowość, jest jednak bardzo wrażliwa. Przez swoje przekonania i muzykę bywa prześladowana. Wierzy w to że jej marzenia się spełnią i nie boi się zmian. Mimo że cieszy się sporym zainteresowaniem  chłopaków nawet starszych od siebie, sama nie jest flirciarą.

Chad ;)
 17 letni przyjaciel Dan i Alice, sympatyczny i radosny. Jego tata jest chirurgiem plastycznym a mama fotomodelką. Jest nieco egocentryczny, dużo flirtuje i podrywa dziewczyny, pewny siebie, ale dosyc uroczy. Kocha imprezy w klubach, słońce i piękne panny. Jest niepoważny, bywa dziecinny. Od trzech lat podoba mu się Alice.



A teraz nasi ukochani, wielbieni i co tam jeszcze.....



 czyli One Direction!


19 letni, uroczy, kochany i sympatyczny <3 Zabawny i delikatny, trochę nieśmiały, ale zawsze umie rozładować atmosferę. Wszyscy go kochają a on kocha ciuchy, zdjęcia, sok pomarańczowy i MARCHEWKI. Zawsze można na niego liczyć i każdego potrafi pocieszyć. Wprowadza wszędzie radosną atmosferę. Bywa bezmyślny jak dziecko, ale w gruncie rzeczy nikt nie ma mu tego za bardzo za złe. Jest leniwy i lubi bałaganić, więc chłopcy często wmanewrowują Harry'ego w sprzątanie jego pokoju.

Kochany, z wielkim poczuciem humoru, odrobinę nieśmiały 18 latek. Ma wielu przyjaciół z którymi ostro imprezuje, ale nigdy nie przegina. Nie przepada za tańcem. Lubi sport, zabawy na świeżym powietrzu. Kocha poznawać dziewczyny, jeść ostre potrawy, pić whisky i rysować.  Uważany za Bad Boya <3 Jest uzależniony od fajek. Emanuje seksownością, otwartością, ciepłem i bywa romantyczny. 
Dziewczyny lecą na niego jak muchy do.... Eee, znaczy jak pszczoły do miodu :D.





17 letni, flirciarz, potrafi zauroczyć swoją ciekawą osobowością prawie każdą istotę płci pięknej, ale nie bawi się dziewczynami. Ma wiele kumpelek i przyjaciół. Lubi się dobrze zabawić, spędzać czas wśród ludzi. Jego hobby to samochodowe wycieczki poza miasto, gotowanie, fryzjerstwo. Uwielbia Directioners i koncerty na których się z nimi spotyka. Jest pomocny, wrażliwy, ma spore poczucie humoru i nie może patrzeć na kobiece łzy.




 Najukochańszy, najcudowniejszy 18 latek jakiego można sobie wymarzyć. Troskliwy, wrażliwy, wspiera każdego i wszystkim pomaga. Nie może zrozumieć jakim cudem stał się tak sławny i wiąz stara się zostać taki jak kiedyś. Lubi sport, zwierzaki i spacery po parku. Kocha czytać książki, chociaż nie ma na to za bardzo czasu, wychodzenie na miasto z przyjaciółmi i wspólne oglądanie filmów. Jest zawsze roześmiany i pozytywnie nastawiony do życia.


Zawsze roześmiany 18 letni Irlandczyk. Ma cudowne podejście do życia. Wszystkie dziewczyny uważają go za słodkiego, nieśmiałego chłopca, co pasuje do niego jak do Biebera szerokie spodnie. Znaczy, że teoretycznie mógłby taki być. W praktyce się jeszcze nie zdarzyło.  Uważa, że każda dziewczyna powinna się szanować, kochać i akceptować taką jaką jest. Niall kocha jedzenie, Nandoos, grę w piłkę i... dziewczyny z wadami <3






Występują również drugoplanowo i czasowo następujące postacie:

Jenny, 16 letnia przyjaciółka Dani


Ben, 17 latek, chłopak Jen


Jessie (Jess), 18 letni były chłopak Alice, obecnie jej przyjaciel, kumpel Chada i Bena, starszy brat Danielle



Chase, obecny obiekt zainteresowań (odwzajemnionych zresztą!) Fally, uczeń Harvardu, Brytyjczyk, kuzyn Liama Payne'a.



W opowiadaniu....

"Nie możesz czegoś stracić, jeśli nigdy tego nie posiadałeś"


xxxx Falls ;3
hay, proszę o komentarze, chciałabym wiedzieć czy jest sens pisać dalej :3




środa, 7 sierpnia 2013

Propropro

Danielle
Wooow! Mam cudoownych przyjaciół! Na 16 urodziny kupili mi bilety na koncert One Direction i na M&G! whjxkexkwkxkwowwhahaggahshshsnxbenxhehd *uuuuuuuu*
- I co? Zadowolona?- spytała Alice.
- AAAA KUURWA!! WIELBIĘ WAAS <3 <3 <3 <3 - wrzeszczałam opętańczo wycałowując ją, Bena, Jenny, Jesse'ego i Chada.
- Hayayay! Młoda, nie ciesz się tak, Alixe i Chad jadą z Tobą- uspokajająco krzyknął Jess.
- ALICE, baranie!- sprostowała subtelnie moja przyjaciółka.
- Oj no wybacz, tylko się drooczę!
- "Tylko się droczę, tylko się droczę!"- przedrzeźniała Jen, dopuki Ben nie objął jej i nie zamknął jej ust krótkim buziakiem. Ta para była naprawdę w sobie zakochana i w ich przypadku nawet okazywanie sobie uczuć publicznie nie było gorszące, ochydne czy przytłaczające.
Przez chwilę myślałam jak to będzie z przyjaciółmi na koncercie. Popatrzyłam na rozradowanego Chada, patrzącego z wyraźną nadzieją i sentymentem na Falls.
Kochał się w niej od trzech lat, a nie umiał jej o tym powiedzieć. Teraz spojrzałam na Alice, wyraźnie błądzącą myślami miliony mil od Chada. Nigdy nawet nie starała się wyciągnąć od niego prawdy na swój temat. Miała ku temu co najmniej trzy powody. Po pierwsze: miała ogromną wyobraźnię, talent muzyczny i teatralny i często była zbyt zajęta udzielaniem się w różnych artystycznych akcjach, żeby zauważyć zainteresowanie kogokolwiek. Po drugie: Chad zupełnie nie był w jej typie. Ona ze swoimi rudoczerwonymi włosami, koszuli w czerwoną kratę, bandamie na głowie,czarnych rurkach i zamiłowaniu do ostrych domówek, szaleństwa i zupełnie wyzwolona od wszystkiego pasowałaby bardziej do gitarzysty ktòregoś ze swoich ulubionych rockowych zespołów, niż do klubowego balangowicza i lovelasa, wyrywającego każdą i zapatrzonego w swoje ego i bogatych rodziców chłopaczka, jakim był Chad. Po trzecie: od dwóch tygodni kręciła z Chase'm- przystojnym uczniem Harvardu, spędzającym wakacje w naszym miasteczku.
Alice spostrzegła że się jej przyglądam i posłała mi słodki uśmiech. - Nie myśl że ich polubiłam! Robię to dla ciebie, skarbie!- przytuliła mnie i szepnęła jeszcze- Ale nie zmienia to faktu iż są wizualnie interesujący.
Leżąc potem w łóżku, śmiałam się nadal z tekstu kumpeli, poczułam ukłucie w sercu. Nie mentalne, tylko fizyczne. Rozmasowałam sobie klatkę piersiową i pomyślałam, że napewno przejdzie. Poza tym, nie ma co się przejmować takimi duperelami. Moja przygoda się rozpoczęła!
xxxxx
Hay, hay, hay! Piszę coś nowego, zainspirowana piosenką, jeśli ci się spodoba, zostaw mi notkę, powiedz co zmienić albo oceń :*
Fally ;3