No i co? Jadę z tą moją wariatką na koncert One Direction. Nie wierzę w to. Może nie jest to spełnienie moich marzeń ale całkiem ich lubię. Aww, przynajmniej dupeczky z nich niezłe. No nic, trzeba się pakować, swoją drogą, W CO JA SIĘ UBIORĘ? Hmm, na koncert chyba w top i szorty, albo może w sukienkę...
Na rozmyślaniach minął mi cały wieczór, nawet nie zwróciłam uwagi kiedy zasnęłam. Rano obudziłam się niewyspana i jak zwykle rozczochrana. Przeciągnęłam się ziewając i usiadłam w mojej białej puchowej pościeli, spędzając z łóżka mojego doga. Z początku, kiedy go dostałam, chciałam nazwać go Happy, ale stwierdziłam że Friend będzie lepiej do niego pasować. Znowu ziewnęłam i spojrzałam na promyki słońca, wpadające do pokoju przez szpary w roletach. Uwielbiałam takie letnie poranki. Sprawiały że mój pokoik, urządzony w stylu vintage sprawiał wrażenie bajkowej sypialni księżniczki a nie klitki w akademiku.
Odrzuciłam kołdrę i wyskoczyłam na dywan. Po krótkiej gimnastyce przebrałam się w koszulę i szorty, a na szyi powiesiłam wisiorek od Jenny- Łapacza Snów.
Rozpuściłam włosy i je rozczesałam, aż moje rude pasma gładko opadały na ramiona. Dzisiaj nie chciałam ich prostować, więc po spryskaniu ich odżywką wykonałam lekki makijaż (mascara, puder, pomadka) i wybiegłam razem z Friendem z pokoju. Pies, radośnie poszczekując, pobiegł wzdłuż korytarza i wpadł do pokoju Dani, ale jej już tam nie było. Jak zwykle zostawiła pokój w nieskazitelnym porządku, nie to co ja c: Po wyjściu z jej lokum zbiegłam po schodach i skierowałam się do kuchni. Z nad kuchenki unosił się znajomy, słodki zapach- to Chad gotował gorącą czekoladę. Pocałowałam go w policzek na powitanie, ale zanim zdążyłam powiedzieć coś więcej niż "hej", do kuchni weszła Danielle, niosąc torebkę ze świeżymi bułeczkami i rogalikami.
-Cześć kochanie!- rzuciłam się na nią i ją ucałowałam.
-Hej wariatko! Siema, Chad, wiecie, że jutro mamy samolot? Rany banany, pojutrze koncert! djxjekzkakzkjxsj!- rozświergotała się Dan.
- I to ona jest wariatką? - spytał retorycznie Chaddy, rozlewając kakao do trzech kubków.
-Oj, Dan, kocham cię, będzie zajebiście!- powiedziałam z radością.
- Wiem! Pomyśl tylko: tłumy fanek, perfekcyjna muzyka...
- I świetni faceci, mrrrraawr! - wpadłam jej w słowo.
- I to jacy! A potem M&G.....Specjalnie będziemy ostatnie, może znajdą dla nas więcej czasu.- uśmiechnęła się do mnie Danielle i we trójkę dokończyliśmy śniadanie.
Zaraz po posiłku pobiegłam do miasta, spotkać się z Chase'm. Spędziliśmy miło czas na spacerze, potem ruszyliśmy na lody do parku.
-Mmm, Chase?- powiedziałam liżąc powoli moją czekoladową porcję.
- Tak, Lice?-odpowiedział, patrząc z uśmiechem na mnie.
-Wiesz, ja jutro wyjeżdżam....- zaczęłam niepewnie, nie wiedząc jak to powiedzieć.
-Hej, znowu się upaprałaś, ty mały flejtuchu- przerwał mi w pół zdania, wyraźnie się ze mnie nabijając.
-Gdzie?- zapomniałam co chciałam powiedzieć.
- O tu. Pocałował mnie w policzek, a potem przejechał językiem blisko moich ust,.zlizując czekoladę.
- Już jest okay?
- Mm, nie. Jeszcze tutaj.- spojrzał mi w oczy i nachylił się. Objął mnie w pasie, a następnie złożył na moich ustach absolutnie nieśpieszny, cudowny, długi pocałunek. Oderwał się ode mnie w końcu i powiedział
- Teraz jest idealnie.
Całe popołudnie minęło nam na pakowaniu walizek, żegnaniu się z przyjaciółmi i snuciu domysłów odnośnie koncertu. Zasypiałam tym razem z twarzą Chase'a przed oczami.
Następnego ranka po uściskaniu Jenny i Bena, pobiegłam do niego.
-Chase, wiem, że będziesz.na mnie wściekły, ale trudno. Klamka zapadła. Wylatuję jutro na resztę wakacji i prawdopodobnie już się nie zobaczymy. Przepraszam. Chciałam ci tylko powiedzieć, że byłeś moją cudowną summer love.- wydusiłam z siebie jak tylko go zobaczyłam. Chase stał jak skamieniały. Potem spojrzał na mnie smutno.
- Wiedziałem. To się zawsze tak kończy. Szkoda tylko, że tak szybko.- odparł.
- Ja będę pisać i dzwo...- zaczęłam ze łzami w oczach.
-Nie mów, że napiszesz, nie obiecuj, że zadzwonisz. Tylko zapamiętaj mnie i to lato. Proszę.- odpowiedział powoli. Przytuliłam go mocno i ucałowałam w policzek.
- Nigdy, przenigdy nie zapomnę tego lata. Obiecuję.
I tutaj powiedziałam najczystszą prawdę w całym moim życiu.
Chase mocno mnie przytulił i pocałował w czoło. - Powodzenia, kitty!- zawołał za mną, kiedy biegłam spowrotem do domu.
Wbiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Tak cholernie żal mi było tego stanu z Chase'm. Tych chwil z nim. Ale po pierwsze robiłam to dla przyjaciółki, a ostatecznie i tak musiałabym się z nim rozstać. Kiedy w końcu się pozbierałam, nadszedł czas, żeby wyjeżdżać.Zbiegłam na dół, o mało co nie przewracając się na schodach przez moje ciężkie torby. Chad pomógł mi zanieść bagaże do samochodu, w którym już czekała Danielle.
-Ruszamy na podbój świata! Uwolnij smoka, mały!- zwróciła się do siedzącego za kółkiem Chada.
- Uwolnij smoka!
- Errm, Dan, uspokój się! To tylko super koncert, nie premiera naszego filmu, czy coś.- Chaddy próbował sprowadzić ją na ziemię.
- E tam. To boskie, cudowne! Przeboskie! Przenajleosze!- uniosła się Dan, krztusząc się ciastkiem.
- Och, okay, to będzie najlepszy dzień naszego życia! Zadowolona?- spytałam z uśmiechem.
- No, powiedzmy, że ujdzie.- Dan łaskawie się uspokoiła.
Reszta podróży szczęśliwie była spokojna.
Dojechaliśmy na lotnisko i wsiedliśmy do samolotu. Kilka godzin lotu upłynęło jak mgnienie oka, i już byliśmy w Londynie. Zameldowaliśmy się w hotelu, a potem stwierdziliśmy że czas pozwiedzać.
***
Za każdym razem gdy pojawiają się trzy gwiazdki, pojawia się narracja trzecioosobowa.
Za każdym razem gdy pojawiają się trzy gwiazdki, pojawia się narracja trzecioosobowa.
***
Zayn Malik siedział w swoim pokoju i nudził się potwornie. Po kilku nieudanych próbach znalezienia W końcu postanowił wejść na Twittera i zobaczyć co tam piszą fanki. Przejrzał kilka tweetów i sprawdził parę profili, aż natknął się na notkę tej treści:
/Hey guys, we r going for #1D concert! it'll be gr8 fun. @NiallOficiall @zaynmalik @Real_Liam_Payne @Louis_Tomlinson keep calm & wait for mee xoxox/
Zaśmiał się pod nosem i kliknął w zdjęcie długowłosej dziewczyny o imieniu FaithFully, autorki tweeta. Załadował zdjęcie profilowe. "Woow, jest śliczna."- pomyślał. Przejrzał szybko resztę zdjęć i utwierdził się w przekonaniu, że dziewczyna naprawdę tak wygląda. Noo, takie fanki wynagradzają wszelkie trudy życia artysty. Kliknął follow i uśmiechnął się do ekranu. Pomyślał że chyba zrobi wszystko żeby ta dziewczyna weszła na scenę. Musi poznać tą hottie! Chwilę jeszcze zabawiał się w klikanie i follow'owanie dziewczyn, a potem ruszył do kuchni przyrządzić sobie obiad. Szybko przejrzał kuchenne szafki i wystawił na blat potrzebne składniki, aby zrobić rollie, jak je nazywał. Posiekał pieczarki, cebulę, marchewkę, cukinię i paprykę, wyjął z lodówki chińskie grzyby i wodorosty, otworzył puszkę z kukurydzą i pokroił ogórka. Następnie przygotował ciasto francuskie i ugotował ryż do sushi. Pieczarki z cebulką poddusił, a cukinię z papryką, grzybami fungshi, gotowaną marchewką i fasolką szparagową krótko usmażył. W ceramicznej misce pomieszał ryż z warzywami i grzybkami, dodając sporo przypraw, chilli i sos sojowy. Po porcjował go i uformował w walce, cały się przy tym brudząc. Następnie owinął je sałatą i wodorostami i ułożył w paskach ciasta francuskiego. Zapełnił blaszkę rollies i wsadził je do piekarnika, czując łakome spojrzenia za plecami.
Louis
Do kuchni zwabiły mnie odgłosy krzątającego się Zayna oraz zapachy potraw i jak zwykle postanowiłem na nim pożerować, a co. W korytarzyku od kuchni zderzyłem się z Niallem i Liamem.
-Heeej, byłem tu pierwszy! Najwięcej dla mnie!- zawołał Niall.
- Niaaaall, żarłoku, wtłoczyłeś w siebie dzisiaj już dwa burgery i trzy porcje frytek! -oburzył się Liam.
- Nie mówiąc o czterech tostach i dwóch jajkach sadzonych i owsiance na śniadanie.- wtrąciłem się ksztusząc się ze śmiechu.
Niall zrobił minę obrażonego niewiniątka,
-Muszę najwięcej jeść, bo najwięcej myślę!- powiedział naburmuszonym głosem i przodem ruszył do kuchni. Pospieszyliśmy za nim, bo naprawdę nie chcieliśmy głodować.
Chwilę staliśmy w drzwiach do kuchni, napawając się aromatami wschodnich przypraw i smakowitego dania. Zayn, czując nasze palące spojrzenia na karku, odwrócił się i zobaczył nasze wielkie oczy i iście "sępiaste" spojrzenia.
- A niech was cholera, jak zwykle to samo!- powiedział z uśmiechem - Jak nie ma Harry'ego to ja muszę wam pichcić, sami się nauczcie.
Lenie- i opadł na kuchenne krzesło.
- Oj, Zaaaynie, kochanie ty naaasze, przecież ty się dla nas spalasz! Skaaarbie, zrobimy wszystko dla ciebie! - zawołałem z patosem i rzuciłem się na kolanach do jego stóp i zacząłem bić komiczne pokłony. Niall zaczął się pokładać ze śmiechu, Liam parsknął szatańskim chichotem i zaczął mnie odciągać od Zayna, próbującego bezskutecznie utrzymać powagę. Po chwili szamotania całą czwórką leżeliśmy na kuchennej podłodze uwalani w resztce mąki i jajek.
***
Harry w tym czasie siedział w pokoju i przygotowywał się psychicznie do koncertu. Miał fatalny humor, więc musiał poprawić sobie nastrój. Zalogował się na Twittera. Po chwili zobaczył zabawny trend - #EnjoyOneDirectionDirtyInKitchen. Kliknął w niego i zobaczył tweeta opublikowanego przez nick @uniqueredhead z obrazkiem, zaczął się śmiać i przez przypadek kliknął w zdjęcie dziewczyny, autorki obrazka. Okazała się bardzo interesująca i urocza. "Czarująca" - określił ją w myśli. Prawie bezwiednie kliknął follow, a potem, w o wiele lepszym nastroju, wyłączył laptopa i zbiegł z hukiem po schodach, poślizgnął się na ostatnim stopniu i potoczył po podłodze niczym zgniła marchewka. Podciął Louisa wybiegającego z.kuchni w durszlaku na głowie i chochlą w ręku i oboje wpadli na Liama z Niallem na barana. Gdy leżeli tak na podłodze zanosząc się od szczerego śmiechu i krztusząc mąką, rzucił się na nich Zayn i leżąc na nich, cyknął im zabawną fotkę.
- Hahahah, chłopaki, kocham was!- krzyknął Harry.
- U nas to już nie jest zwykła radość, my po prostu mamy szczęście! - podsumował Liam i przytulił całą czwórkę tych wariatów.
No cóż, dzień przed koncertem zapowiadał się boski, a koncert jeszcze lepszy.
***
Alice siedziała na blacie w kuchni przygotowując się do koncertu. Malowała sobie właśnie paznokcie na kolor soczystego różu, kiedy do pomieszczenia wleciała Dan, cała w skowronkach.
-Aghghfjjdkdksxksj! FOLLOWUJĄ MNIE! AHAHAAHAHCNEKXWLXOAOXKEICNFNDIEKXKKDIEXKAK, ONI MNIE FOLLOWUJĄ!- zaczęła skakać i turlać się po podłodze.
-Zaraz, chwila. Kto cię...
-ONE DIRECTION!!! ZNACZY ZAYN I HARRY!!!! AAHSNXJWKZKAZJWJXJ
Zatrzęsła szafką, na której siedziała jej przyjaciółka i strąciła na siebie zmywacz do paznokci i klej do ćwieczków, którymi Fally postanowiła przyozdobić swoje pazurki.
Zmywacz, w zakręconej butelce tylko wbił jej się w czoło, ale klej prawie w całości rozlał się na jej koszulce. -Hahaha, ciooota!- rudowłosa zaczęła się śmiać - Jaki cweel! - Dani wiła się po podłodze, w końcu udało jej się wstać. -Ty...mendo....ruska...-dyszała jej w kark, goniąc ją po całym hotelowym pokoju i rzucając w nią skarpetkami i pałeczkami do ryżu, słowem wszystkim co miała pod ręką. W tej chwili wrócił Chad z torbami zakupów. Alice, nie wyhamowując wpadła mu w ramiona, a Dan wbiegła na nią, przyklejając się koszulką, a rękami umazanymi w kleju, złapała Chada za sweter. Chad szarpnął się i przydzwonił głową w drzwi, pociągając dziewczyny na podłogę. W tej chwili koleś z obsługi wszedł do ich pokoju. -Jezu, najmocniej państwa przepraszam nie chciałem przeszkadzać w takiej chwili, proszę zamykać drzwi na kluczyk kiedy państwo się tego...yyy....do widzenia!- wykrztusił z siebie wycofując się tyłem. Cała trójka wybuchła niekontrolowanym śmiechem i zaczęła się od siebie odlepiać. Potem dziewczyny wytrząsnęły z włosów zrolowane skarpety i wszyscy razem zabrali się do robienia kolacji. Po zjedzeniu kanapek i kilku egzotycznych szaszłyków, kolejno poszli się myć, a potem spać.
Danielle z przejęcia nie mogła usnąć. Miała być w pierwszym rzędzie na koncercie a potem spotkać One Direction! A dodatkowo dzisiaj sfollow'owali ją Zayn i Harry! Na pędzące banany! Spełnienie marzeń!
Rano obudziła się podekscytowana, wyskoczyła z łóżka i szybko weszła na twittera "hello, todays beautiful daay #mtvhottest One Direction"-tweetnęła i pobiegła do kuchni, już w progu wyczuwając zapach pysznych placuszków Alice.
- Dan! Jak ty mogłaś tak długo spać?! Dzisiaj koncert! Ja nie spałam całą noc!- zawołała żartobliwie oburzona Fally. Danielle spojrzała na nią spod oka. - Ktoś tu się zajaaaaarał One Directiooon! - wykrzyknęła i uniosła przyjaciółkę w ramionach i zakręciła nią dookoła a potem pocałowała prosto w usta. W tej chwili do kuchni wszedł zaspany Chad. Przetarł oczy i jęknął. -Ile spałem, że zdążono zalegalizować związki lesbijskie?
***
Cały ranek wygłupiali się w hotelu, strasząc gości i udając obsługę, a popołudniu Alice wybrała się z Dani na zakupy, aby zdobyć odpowiedni out-fit na koncert. Po kilkunastu sklepach, kilku godzinach i kilkudziesięciu przymierzonych przez każdą ciuchów, wybrały stroje idealne. Danielle wybrała szorty z jeansu, seksowną koszulkę i białe platformy.
Alice natomiast zdecydowała się na krótką, pudrową sukienkę z falbankami, do tego dobrała pasek i czerwone trampki.
Co prawda Danielle kręciła nosem nad wyborem butów, a nawet nazwała ją słabą parodią elegancji, ale Falls się uparła. Wystrojone, po wizycie u fryzjera i kosmetyczki ruszyły do wyjścia z centrum handlowego, kiedy Alice przypomniała sobie o perfumach. Wbiegły do perfumerii i rozdzieliły się; błądząc po sklepie.
Alice
Właśnie wypróbowałam zmysłowy zapach z piżmem i wanilią, kiedy wpadł na mnie wysoki chłopak w okularach przeciwsłonecznych, z ciemnymi, brązowymi lokami.
- Ups, sorry. Zagapiłem się.- powiedział z uśmiechem. Pociągnął nosem.- Woow, fajnie pachniesz, ale to będzie lepiej do ciebie pasować- ściągnął z półki cytrusowy zapach, o słodkim, kwiatowym zabarwieniu z nutą wanilii. Prysnął na mnie parę razy, powąchał, jeszcze raz się uśmiechnął i podał mi zapakowany flakonik. -Wow, dzięki. Ale nie mam przy sobie tyle kasy.- wydukałam zszokowana i uśmiechnęłam się. Chłopak był naprawdę sympatyczny - Jakoś sobie z tym poradzimy- spojrzał na mnie i podał mi banknot -Nie żartuj sobie - powiedziałam zniecierpliwiona -Oddasz mi jakoś, nie ma obawy, znajdę cię - kiedy się uśmiechał w jego twarzy widoczne były małe dołeczki. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem i wdzięcznością, a potem uściskałam i pocałowałam w policzek. - Dzięki, oh wow - chłopak oddalił się, a ja podeszłam do kasy. Po wyjściu ze sklepu stwierdziłam że jestem głodna, więc zamiast czekać na Dan przed sklepem, ruszyłam po mrożony jogurt z owocami i dietetyczną latte. Całe życie się odchudzałam i nienawidziłam swojej wagi i wyglądu. Cóż, nie każdy jest idealny.
Zayn Malik siedział w swoim pokoju i nudził się potwornie. Po kilku nieudanych próbach znalezienia W końcu postanowił wejść na Twittera i zobaczyć co tam piszą fanki. Przejrzał kilka tweetów i sprawdził parę profili, aż natknął się na notkę tej treści:
/Hey guys, we r going for #1D concert! it'll be gr8 fun. @NiallOficiall @zaynmalik @Real_Liam_Payne @Louis_Tomlinson keep calm & wait for mee xoxox/
Zaśmiał się pod nosem i kliknął w zdjęcie długowłosej dziewczyny o imieniu FaithFully, autorki tweeta. Załadował zdjęcie profilowe. "Woow, jest śliczna."- pomyślał. Przejrzał szybko resztę zdjęć i utwierdził się w przekonaniu, że dziewczyna naprawdę tak wygląda. Noo, takie fanki wynagradzają wszelkie trudy życia artysty. Kliknął follow i uśmiechnął się do ekranu. Pomyślał że chyba zrobi wszystko żeby ta dziewczyna weszła na scenę. Musi poznać tą hottie! Chwilę jeszcze zabawiał się w klikanie i follow'owanie dziewczyn, a potem ruszył do kuchni przyrządzić sobie obiad. Szybko przejrzał kuchenne szafki i wystawił na blat potrzebne składniki, aby zrobić rollie, jak je nazywał. Posiekał pieczarki, cebulę, marchewkę, cukinię i paprykę, wyjął z lodówki chińskie grzyby i wodorosty, otworzył puszkę z kukurydzą i pokroił ogórka. Następnie przygotował ciasto francuskie i ugotował ryż do sushi. Pieczarki z cebulką poddusił, a cukinię z papryką, grzybami fungshi, gotowaną marchewką i fasolką szparagową krótko usmażył. W ceramicznej misce pomieszał ryż z warzywami i grzybkami, dodając sporo przypraw, chilli i sos sojowy. Po porcjował go i uformował w walce, cały się przy tym brudząc. Następnie owinął je sałatą i wodorostami i ułożył w paskach ciasta francuskiego. Zapełnił blaszkę rollies i wsadził je do piekarnika, czując łakome spojrzenia za plecami.
Louis
Do kuchni zwabiły mnie odgłosy krzątającego się Zayna oraz zapachy potraw i jak zwykle postanowiłem na nim pożerować, a co. W korytarzyku od kuchni zderzyłem się z Niallem i Liamem.
-Heeej, byłem tu pierwszy! Najwięcej dla mnie!- zawołał Niall.
- Niaaaall, żarłoku, wtłoczyłeś w siebie dzisiaj już dwa burgery i trzy porcje frytek! -oburzył się Liam.
- Nie mówiąc o czterech tostach i dwóch jajkach sadzonych i owsiance na śniadanie.- wtrąciłem się ksztusząc się ze śmiechu.
Niall zrobił minę obrażonego niewiniątka,
-Muszę najwięcej jeść, bo najwięcej myślę!- powiedział naburmuszonym głosem i przodem ruszył do kuchni. Pospieszyliśmy za nim, bo naprawdę nie chcieliśmy głodować.
Chwilę staliśmy w drzwiach do kuchni, napawając się aromatami wschodnich przypraw i smakowitego dania. Zayn, czując nasze palące spojrzenia na karku, odwrócił się i zobaczył nasze wielkie oczy i iście "sępiaste" spojrzenia.
- A niech was cholera, jak zwykle to samo!- powiedział z uśmiechem - Jak nie ma Harry'ego to ja muszę wam pichcić, sami się nauczcie.
Lenie- i opadł na kuchenne krzesło.
- Oj, Zaaaynie, kochanie ty naaasze, przecież ty się dla nas spalasz! Skaaarbie, zrobimy wszystko dla ciebie! - zawołałem z patosem i rzuciłem się na kolanach do jego stóp i zacząłem bić komiczne pokłony. Niall zaczął się pokładać ze śmiechu, Liam parsknął szatańskim chichotem i zaczął mnie odciągać od Zayna, próbującego bezskutecznie utrzymać powagę. Po chwili szamotania całą czwórką leżeliśmy na kuchennej podłodze uwalani w resztce mąki i jajek.
***
Harry w tym czasie siedział w pokoju i przygotowywał się psychicznie do koncertu. Miał fatalny humor, więc musiał poprawić sobie nastrój. Zalogował się na Twittera. Po chwili zobaczył zabawny trend - #EnjoyOneDirectionDirtyInKitchen. Kliknął w niego i zobaczył tweeta opublikowanego przez nick @uniqueredhead z obrazkiem, zaczął się śmiać i przez przypadek kliknął w zdjęcie dziewczyny, autorki obrazka. Okazała się bardzo interesująca i urocza. "Czarująca" - określił ją w myśli. Prawie bezwiednie kliknął follow, a potem, w o wiele lepszym nastroju, wyłączył laptopa i zbiegł z hukiem po schodach, poślizgnął się na ostatnim stopniu i potoczył po podłodze niczym zgniła marchewka. Podciął Louisa wybiegającego z.kuchni w durszlaku na głowie i chochlą w ręku i oboje wpadli na Liama z Niallem na barana. Gdy leżeli tak na podłodze zanosząc się od szczerego śmiechu i krztusząc mąką, rzucił się na nich Zayn i leżąc na nich, cyknął im zabawną fotkę.
- Hahahah, chłopaki, kocham was!- krzyknął Harry.
- U nas to już nie jest zwykła radość, my po prostu mamy szczęście! - podsumował Liam i przytulił całą czwórkę tych wariatów.
No cóż, dzień przed koncertem zapowiadał się boski, a koncert jeszcze lepszy.
***
Alice siedziała na blacie w kuchni przygotowując się do koncertu. Malowała sobie właśnie paznokcie na kolor soczystego różu, kiedy do pomieszczenia wleciała Dan, cała w skowronkach.
-Aghghfjjdkdksxksj! FOLLOWUJĄ MNIE! AHAHAAHAHCNEKXWLXOAOXKEICNFNDIEKXKKDIEXKAK, ONI MNIE FOLLOWUJĄ!- zaczęła skakać i turlać się po podłodze.
-Zaraz, chwila. Kto cię...
-ONE DIRECTION!!! ZNACZY ZAYN I HARRY!!!! AAHSNXJWKZKAZJWJXJ
Zatrzęsła szafką, na której siedziała jej przyjaciółka i strąciła na siebie zmywacz do paznokci i klej do ćwieczków, którymi Fally postanowiła przyozdobić swoje pazurki.
(takie różowe ozdobione jak te czarne)
Zmywacz, w zakręconej butelce tylko wbił jej się w czoło, ale klej prawie w całości rozlał się na jej koszulce. -Hahaha, ciooota!- rudowłosa zaczęła się śmiać - Jaki cweel! - Dani wiła się po podłodze, w końcu udało jej się wstać. -Ty...mendo....ruska...-dyszała jej w kark, goniąc ją po całym hotelowym pokoju i rzucając w nią skarpetkami i pałeczkami do ryżu, słowem wszystkim co miała pod ręką. W tej chwili wrócił Chad z torbami zakupów. Alice, nie wyhamowując wpadła mu w ramiona, a Dan wbiegła na nią, przyklejając się koszulką, a rękami umazanymi w kleju, złapała Chada za sweter. Chad szarpnął się i przydzwonił głową w drzwi, pociągając dziewczyny na podłogę. W tej chwili koleś z obsługi wszedł do ich pokoju. -Jezu, najmocniej państwa przepraszam nie chciałem przeszkadzać w takiej chwili, proszę zamykać drzwi na kluczyk kiedy państwo się tego...yyy....do widzenia!- wykrztusił z siebie wycofując się tyłem. Cała trójka wybuchła niekontrolowanym śmiechem i zaczęła się od siebie odlepiać. Potem dziewczyny wytrząsnęły z włosów zrolowane skarpety i wszyscy razem zabrali się do robienia kolacji. Po zjedzeniu kanapek i kilku egzotycznych szaszłyków, kolejno poszli się myć, a potem spać.
Danielle z przejęcia nie mogła usnąć. Miała być w pierwszym rzędzie na koncercie a potem spotkać One Direction! A dodatkowo dzisiaj sfollow'owali ją Zayn i Harry! Na pędzące banany! Spełnienie marzeń!
Rano obudziła się podekscytowana, wyskoczyła z łóżka i szybko weszła na twittera "hello, todays beautiful daay #mtvhottest One Direction"-tweetnęła i pobiegła do kuchni, już w progu wyczuwając zapach pysznych placuszków Alice.
- Dan! Jak ty mogłaś tak długo spać?! Dzisiaj koncert! Ja nie spałam całą noc!- zawołała żartobliwie oburzona Fally. Danielle spojrzała na nią spod oka. - Ktoś tu się zajaaaaarał One Directiooon! - wykrzyknęła i uniosła przyjaciółkę w ramionach i zakręciła nią dookoła a potem pocałowała prosto w usta. W tej chwili do kuchni wszedł zaspany Chad. Przetarł oczy i jęknął. -Ile spałem, że zdążono zalegalizować związki lesbijskie?
***
Cały ranek wygłupiali się w hotelu, strasząc gości i udając obsługę, a popołudniu Alice wybrała się z Dani na zakupy, aby zdobyć odpowiedni out-fit na koncert. Po kilkunastu sklepach, kilku godzinach i kilkudziesięciu przymierzonych przez każdą ciuchów, wybrały stroje idealne. Danielle wybrała szorty z jeansu, seksowną koszulkę i białe platformy.
Alice natomiast zdecydowała się na krótką, pudrową sukienkę z falbankami, do tego dobrała pasek i czerwone trampki.
Co prawda Danielle kręciła nosem nad wyborem butów, a nawet nazwała ją słabą parodią elegancji, ale Falls się uparła. Wystrojone, po wizycie u fryzjera i kosmetyczki ruszyły do wyjścia z centrum handlowego, kiedy Alice przypomniała sobie o perfumach. Wbiegły do perfumerii i rozdzieliły się; błądząc po sklepie.
Alice
Właśnie wypróbowałam zmysłowy zapach z piżmem i wanilią, kiedy wpadł na mnie wysoki chłopak w okularach przeciwsłonecznych, z ciemnymi, brązowymi lokami.
- Ups, sorry. Zagapiłem się.- powiedział z uśmiechem. Pociągnął nosem.- Woow, fajnie pachniesz, ale to będzie lepiej do ciebie pasować- ściągnął z półki cytrusowy zapach, o słodkim, kwiatowym zabarwieniu z nutą wanilii. Prysnął na mnie parę razy, powąchał, jeszcze raz się uśmiechnął i podał mi zapakowany flakonik. -Wow, dzięki. Ale nie mam przy sobie tyle kasy.- wydukałam zszokowana i uśmiechnęłam się. Chłopak był naprawdę sympatyczny - Jakoś sobie z tym poradzimy- spojrzał na mnie i podał mi banknot -Nie żartuj sobie - powiedziałam zniecierpliwiona -Oddasz mi jakoś, nie ma obawy, znajdę cię - kiedy się uśmiechał w jego twarzy widoczne były małe dołeczki. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem i wdzięcznością, a potem uściskałam i pocałowałam w policzek. - Dzięki, oh wow - chłopak oddalił się, a ja podeszłam do kasy. Po wyjściu ze sklepu stwierdziłam że jestem głodna, więc zamiast czekać na Dan przed sklepem, ruszyłam po mrożony jogurt z owocami i dietetyczną latte. Całe życie się odchudzałam i nienawidziłam swojej wagi i wyglądu. Cóż, nie każdy jest idealny.
Po piętnastu minutach dołączyła do mnie Dan i razem wyszłyśmy z galerii. Pod wyjściem czekał już Chad z samochodem z pożyczonym od wujka. Wokół niego zebrała się już grupka dziewczyn, które bezczelnie podrywał i przytulał. Pomachałyśmy do niego i kiedy do nas podszedł przywitałyśmy go buziakiem.w policzek. Pochwalił nasze stroje i perfumy, a my zaaprobowałyśmy jego granatowe spodnie, wąskie, ale z niskim krokiem, pastelową, bardzo jasną czerwoną koszulę i białe reeboki. Wsiedliśmy do żółtej corvetty i pojechaliśmy na koncert. Niestety, jak to bywa w Londynie, zaczął padać deszcz. Na ulicy utworzyły się błotniste kałuże. Na ostrym zakręcie, Chad wjechał w jedną z nich, nie wyhamował i wtoczył się na błotniste pobocze. Totalnie się zabuksował, więc wysiedliśmy z samochodu i nie zważając na ubrudzone błotem ciuchy, wypchnęliśmy auto na drogę. Chad znowu ruszył, ale nasze ubrania wyglądały katastrofalnie. Powinniśmy wrócić do hotelu i szybko się przebrać, ale Chaddy stwierdził że wtedy na pewno nie damy rady dojechać na koncert na czas. To była jakaś masakra. Nagle dan przypomniała sobie a szortach, które zostawiła a bagażniku.
Szybko przebrałam się w parę różowych z ćwiekami.
A Dan wzięła postrzępione i farbowane w różne kolory.
Prędko wbiegliśmy do hali i weszliśmy do pierwszego rzędu i podekscytowani, w sumie bardziej ja i Danielle niż Chad, czekaliśmy na początek.
**** One Direction
Stali za kulisami i trzymali się za ręce. - Dacie radę chłopcy, powodzenia!- Paul wyściskał każdego z nich po kolei.
- Będzie super kochani! - krzyknął Liam i w otoczeniu setek reflektorów, dymu, pierwszych nut swojej piosenki i krzyku tysięcy fanek wyszli na scenę.
xxxx hay, i proszę oto jest pierwszy rozdział moich wytworów zwyrodniałej wyobraźni! Proszę o komentowanie <3
Fally ;3
Szybko przebrałam się w parę różowych z ćwiekami.
Przed wejściem na halę koncertową minęliśmy niewielki sklepik z własnoręcznie robiona odzieżą. Wbiegliśmy do środka i razem z Danielle kupiłyśmy cudowne, słodkie koszulki. Ja ubrałam tą z napisem "She's my Harry", a ona z " She's my Louis".
**** One Direction
Stali za kulisami i trzymali się za ręce. - Dacie radę chłopcy, powodzenia!- Paul wyściskał każdego z nich po kolei.
- Będzie super kochani! - krzyknął Liam i w otoczeniu setek reflektorów, dymu, pierwszych nut swojej piosenki i krzyku tysięcy fanek wyszli na scenę.
xxxx hay, i proszę oto jest pierwszy rozdział moich wytworów zwyrodniałej wyobraźni! Proszę o komentowanie <3
Fally ;3




.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz